Uczeni przyjmują, że wszystko, co nas otacza, powstało w wyniku procesu kształtowania się powierzchni Ziemi, trwającego ok. czterech miliardów lat. Innymi słowy, świat powstał z pierwotnej lawy i unoszącej się nad ziemią chmury gazów.

Stopniowo, wraz z ochładzaniem się powierzchni planety, z pierwiastków tworzyły się coraz bardziej złożone substancje. Jak to możliwe? Przez cały czas zjawiska zachodzące na Ziemi wspomagane były zewnętrzną energią Słońca i wewnętrzną energią procesów termojądrowych.
Okazuje się, że procesy te są odwracalne i dotyczą również działalności człowieka. Stosując w technologii przetwarzania odpadów odpowiednio skoncentrowaną energię, możemy doprowadzić do rozbicia złożonych związków na substancje proste, przywracając materii jej pierwotną postać. Co więcej, w trakcie rozkładu odpadów ta energia może zostać uwolniona, a właściwie zamieniona na inną, użyteczną postać.
W ten sposób z bardzo złożonej substancji, jaką są współczesne odpady, możemy uzyskać trzy produkty:
- Gaz syntezowy (syngaz), który swoim składem i właściwościami jest zbliżony do surowego gazu ziemnego;
- Witryt, czyli lawę podobną do naturalnej lawy wulkanicznej, która po ostygnięciu zamienia się w skałę – taką samą jak ta, która powstaje po wybuchu wulkanu;
- Mieszaninę metali, które wytopiły się z różnorodnych odpadów.

Pierwsza z tych substancji, syngaz, to wynik rozkładu wszystkich związków organicznych zawartych w odpadach. Powstały w tej technologii gaz – po oczyszczeniu ze zbędnych składników (usunięciu sadz oraz nadmiaru pary wodnej, chloru, azotu, siarki i nadmiaru dwutlenku węgla) – składa się niemal wyłącznie z węglowodorów, wodoru, tlenku i dwutlenku węgla. Uszlachetnienie nadaje mu wartość kaloryczną zbliżoną do gazu ziemnego.
Gaz ten spalany jest w turbinach gazowych, a jedynymi efektami tego spalania są: energia, para wodna i dwutlenek węgla, które ulatują do atmosfery. Dwutlenek nie pochodzi jednak z paliw kopalnych, toteż nie przyczynia się do wzrostu efektu cieplarnianego.

Drugą substancją jest witryt. Jak sama nazwa (łac. vitrum, czyli szkło) sugeruje, jego głównym składnikiem jest szkło, czyli przetopiony do stanu zeszklenia dwutlenek krzemu. Są tam również inne sole i związki mineralne. W efekcie substancja ta po ochłodzeniu jest podobna do bezpostaciowych skał wulkanicznych, takich jak bazalt czy krzemień. Dlaczego „skał bezpostaciowych”? Ponieważ krótki czas stygnięcia i niskie ciśnienie nie pozwalają tej sztucznej skale na wytworzenie struktury krystalicznej, jaką znamy np. z granitu.
Witryt jest bardzo cennym surowcem. Można z niego wytwarzać wełnę mineralną do ocieplania domów albo płyty piankowe, które budową przypominają naturalny pumeks. Witryt można też ostudzić w formach, a powstałe w ten sposób kamienne bloczki używać do budowy fundamentów o dużej nośności. Można go w końcu pokruszyć, a kruszywem tym wzmocnić konstrukcje betonowe, podłoże dróg itp.
Proces powstawania witrytu nazywany jest witryfikacją. To jedna z najefektywniejszych metod pozbywania się trudno topliwych odpadów, np. soli metali ciężkich. W witrycie sole te zostają związane w strukturze skały, stając się jej nierozpuszczalną i niewymywalną częścią. Substancję tę można porównać np. do… kamieni polnych, które zawierają w sobie różne sole, m.in. sole metali ciężkich. Jak wiadomo, kamień tego rodzaju – wrzucony do wody – nie rozpuszcza się, a jego ewentualna erozja może trwać tysiące lat.

Ostatnim składnikiem procesu zamiany odpadów na energię i inne użyteczne substancje jest stop metali. O jego użyteczności nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Istotnym problemem jest tutaj rozdzielenie składników. Zajmują się tym wyspecjalizowane zakłady. Poszczególne metale z mieszaniny można wyodrębnić na kilka sposobów. Najtańsza jest metoda grawitacyjna, wykorzystująca różny ciężar właściwy metali. Roztopioną mieszaninę (stop) kieruje się na wirówkę i w ten sposób rozdziela poszczególne frakcje. Bardziej złożoną metodą jest metoda elektrochemiczna. Stop metali rozpuszcza się w specjalnej mieszaninie kwasów, a utworzony w ten sposób roztwór soli jest poddawany elektrolizie. Jest to metoda doskonale znana m.in. z procesów produkcji czystej miedzi.
Nie bez powodu zatem dostawca technologii opartej na zgazowaniu plazmowym – firma AlterNRG – określa ją jako „metodę przetwarzania odpadów, która nie pozostawia po sobie odpadów niedających się użytecznie wykorzystać”. W zakładzie produkcji energii z odpadów przetwarzanych plazmowo rzeczywiście nie zostaje nawet najmniejszy ślad po zutylizowanych śmieciach. Co więcej, powstałe z nich substancje w całości mogą zostać wykorzystane w różnych działach gospodarki. Należy przy tym podkreślić, że technologia ta jest pierwszą metodą wytwarzania energii, która nie zanieczyszcza środowiska (a wręcz je oczyszcza). Jest przy tym niezależna od pory dnia, pory roku czy pogody – jak to ma miejsce w przypadku technologii fotowoltaicznych i wiatrowych.
